Autor |
Wiadomość |
ursa ragella
Raczkujący
Dołączył: 09 Lut 2011
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: oleśnica
|
|
Witam wszystkich seredcznie :) |
|
Miesiąc temu w naszym domku zamieszkała Ursa Ragella Urocza dama, która czasem daje nam nieźle popalić! Hmm, a czytałam że to takie spokojne kotki no cóż młodość ma swoje prawa.
Witam wszystkich i mam nadzieję, że na tym forum znajdę odpowiedzi na wiele nurtujących mnie kwestii. Pozdrawiam
|
|
Śro 12:40, 09 Lut 2011 |
|
|
|
|
Lindusia
Ekspert
Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 2906
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: łódź
|
|
|
|
Witamy serdecznie
No i czekamy oczywiście na fotki..dużo fotek
|
|
Śro 12:42, 09 Lut 2011 |
|
|
ursa ragella
Raczkujący
Dołączył: 09 Lut 2011
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: oleśnica
|
|
|
|
jak tylko się tu odnajdę zasypię fotkami
|
|
Śro 12:52, 09 Lut 2011 |
|
|
Kaluza
Początkujący
Dołączył: 10 Gru 2010
Posty: 43
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Łódź
|
|
|
|
Witaj!
Instrukcja wklejania zdjęć jest w dziale "przedstaw nam..." w temacie na topie listy:) czekamy!
|
|
Śro 13:06, 09 Lut 2011 |
|
|
ursa ragella
Raczkujący
Dołączył: 09 Lut 2011
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: oleśnica
|
|
|
|
Ursa - moja kochana ragdollka ma 3,5 miesiąca. Pochodzi z hodowli Pani Eli Sieczkowskiej z Wrocławia. Może spotkam tu jej rodzeństwo albo kuzynostwo Na dniach obiecuję fotki
Dziękuję za przywitanie
|
|
Śro 13:37, 09 Lut 2011 |
|
|
Agnieszka7714
Ekspert
Dołączył: 29 Lis 2010
Posty: 4570
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Wrocław
|
|
|
|
Witam siostrzyczkę mojego Vincenta. Widzę, że też rozrabiaka z małej Ursy. Czy tak jak Vincent, przemieszcza się z prędkością światła?
|
|
Śro 14:05, 09 Lut 2011 |
|
|
iza5
Ekspert
Dołączył: 18 Sty 2009
Posty: 3208
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Konstantynów Łódzki
|
|
|
|
Serdecznie Witamy
|
|
Śro 14:17, 09 Lut 2011 |
|
|
ursa ragella
Raczkujący
Dołączył: 09 Lut 2011
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: oleśnica
|
|
|
|
Witaj Agnieszko!
Ale się cieszę że poznałam braciszka mojej Ursy Jest cudowny!
Nasza Ursa skradła nam serca. Teraz to ona rządzi w domu! Kiedy śpi wygląda jak aniołek, tylko ją schrupać, a jak tylko otworzy oczy przeistacza się w małego szatanka Przemieszcza się po mieszkaniu jak błyskawica, odbijając się od wszystkiego po drodze, że czasem martwimy się czy się pozbiera po zderzeniu ze ściana! Niestety musieliśmy wyeksmitować Ursę z sypialni gdyż nie ma przy niej możliwości zmrużenia oka choćby na chwilę. Za to rano gdy uzna że już powinniśmy wstać wariuje po mieszkaniu, gdy otwieram drzwi do sypialni, tak jak pisałaś pojawia się z prędkością światła wskakując pod kołderkę
A potem tak cały dzień krok w krok. Najlepszym miejscem jest dla niej barek między kuchnią a salonem(ten na którym tak wyleguje się na zdjęciu) - to doskonały punkt obserwacyjny rozkłada się jak długa i operuje tylko główka to w jedną to w druga śledząc jak przemieszczamy się po mieszkaniu. Przez pierwsze dni spała za narożnikiem, a właściwie pod- generalnie tam gdzie ciasno, ciemno i nikt jej nie dojrzy- ale teraz Ursa śpi w miejscu z którego wszystko może dostrzec- dziś zasnęła mi na klawiaturze od komputera
Muszę się pochwalić, że Ursa od kilku dni coraz częściej korzysta z drapaczka- podchodzi do niego i rozciągając się wbija swoje pazurki po całej długości- jestem z niej dumna bo bałam się, że nigdy się tego nie nauczy. Jest jeszcze jedna rzecz którą musimy dopracować- obcinanie pazurków- uff- ja i mąż ledwie dajemy radę a Ursa wyrywa się ze wszystkich sił! szczotka też jest raczej wrogiem a nie przyjacielem ale małymi kroczkami damy radę. Ursa lubi też podgryzać nas w trakcie zabawy, ale już zdecydowanie rzadziej niż na początku i z o wiele większym wyczuciem. Wie już że to źle( czasem podchodzi szykuje się by podgryź a jak już otwiera pyszczek ucieka podirytowana, bo tak by chciała a nie wolno
no i jeszcze ulubione zabawy- oczywiście myszki na sznureczkach, piłeczki ale hitem jest uwaga- papierowa kuleczka( stary paragon, kartka z zakupami -zgniecione w kulkę)- potrafi ganiać za nimi póki nie wpadną pod szafę i nie może ich wyciągnąć - wtedy przybiega z błagalnym wzrokiem by pomóc - a gdy to robie skutecznie mi to uniemożliwia wpychając mały łepek w szparę za szafą.
Z kuwetki od samego poczatku korzystała chętnie- najpierw z odkrytej, potem załozylismy górę a na koniec drzwiczki- i to dopiero była frajda! wchodzenie i wychodzenie z kuwety i zabawa bujanymi drzwiczkamim to kolejne ulubione zajęcie A oczywiście najczęściej musi pilnie załatwić potrzebe gdy sprzatamy kuwetkę
mam nadzieję że nie zanudzam swoimi spostrzeżeniami
tak jak obiecałam jutro wklejam fotki
pozdrawiam i dziękuję wszystkim za przywitanie!
|
|
Śro 21:05, 09 Lut 2011 |
|
|
Lorcca
Doświadczony
Dołączył: 28 Lut 2009
Posty: 1241
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Zgierz
|
|
|
Śro 22:05, 09 Lut 2011 |
|
|
kociamama
Legendarny Kociarz
Dołączył: 22 Lis 2009
Posty: 15121
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Bydgoszcz
|
|
|
|
Witamy serdecznie wśród nas.
My niezmiernie lubimy takie opwieści i spostrzeżenia czytać, więc nikt sie nie znudzi.
|
|
Czw 0:01, 10 Lut 2011 |
|
|
Agnieszka7714
Ekspert
Dołączył: 29 Lis 2010
Posty: 4570
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Wrocław
|
|
|
|
Nie zamykaj sypialni przed kotem . Popełniasz największy błąd jaki i ja popełniłam przy pierwszym kocie. Noc dla kota jest bardzo ważna i szuka wtedy kontaktu z domownikami, jak mu tego zabronisz to nauczy się żyć bez Was i będziecie czuli się obco we własnym towarzystwie. Mój Vincent przespał pierwszą noc ze mną wtulony w zagłębienie szyi. Nie powiem aby było mi wygodnie, kilka razy oberwałam łapką po nosie, ale co tam najważniejsze to zapoznanie. Teraz jak dzieje się krzywda to pędzi do mnie na złamanie karku. . Przyzwyczajaj kicię do czesania i obcinania pazurków. Najlepszym sposobem jest częste delikatne dotykanie i mizianie łapek i naciskanie opuszków. Ursa nauczy się, że nie robisz jej krzywdy i podda się. Mój Vincent sam wystawia łapki, czasami muszę go przytrzymać, bo akurat ma ochotę na zabawę. A co do czesania, może szczotka nie taka, za ostra. Koty od Eli są kochane, męczy mnie tylko jego adhd. I to jak się przemieszcza, pędzi na złamanie karku . Mój Frodo jak był mały to były z niego ciepłe kluchy, rozrabiał, ale zdecydowanie mniej. Cały czas zastanawiam się czy nie poddać go wczesnej kastracji, tak jak to było w przypadku Froda.
Czekamy na zdjęcia Ursy i to duuużo zdjęć.
|
|
Czw 7:55, 10 Lut 2011 |
|
|
kamisia
Legendarny Kociarz
Dołączył: 24 Cze 2008
Posty: 9151
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
|
|
|
Witamy i naturalnie czekamy na DUŻOOOOOOOOO fotek
|
|
Czw 8:42, 10 Lut 2011 |
|
|
Tasiemka
Ekspert
Dołączył: 02 Sie 2009
Posty: 4183
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Swarzędz/Oslo
|
|
|
|
Witam serdecznie
|
|
Czw 10:00, 10 Lut 2011 |
|
|
Lindusia
Ekspert
Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 2906
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: łódź
|
|
|
|
Ze szczotka musisz spróbować na swojej dłoni..jeśli Cię boli jak sama nią przejedziesz to znaczy że delikatną skórę koteczka też...
Do pazurków musisz pomału przyzwyczajać, chociaż ja pierwszy raz obcinałam pazurki jak Bajcik skończył pół roku, nie musiałam wcześniej...
Sypialni też nie zamykam, choć nie powiem że pobudki o 5 rano czasami mnie wkurzają..ale Bajcik jak widzi że nic nie wskura to kładzie się obok i idzie dalej spać
Powodzenia
|
|
Czw 11:01, 10 Lut 2011 |
|
|
ursa ragella
Raczkujący
Dołączył: 09 Lut 2011
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: oleśnica
|
|
|
|
Witam! Dziękuję pięknie za wszystkie rady Niestety wydaje mi się, że nie wszystkie kotki mają podobne usposobienie i moja Ursa będzie małą indywidualistką Co do szczotki to czesanie nie boli na 100%, gdyż Ursa szaleje nawet jak gładzę ją gładką stroną szczotki, ale to nic nadzwyczajnego po prostu najchętniej by się bawiła a nie czesała. Co do obcinania pazurków jest wiele gorzej bo robi cyrk jakich mało! I mimo, iż próbujemy wszystkiego co się da nadal jest ciężko. A z tym spaniem to uwierz mi Agnieszko, iż próbowaliśmy wielokrotnie, a pierwszej nocy nie przespalismy z mężem w cale! czuwalismy nad nią bo strasznie się bała. jak się już zaklimatyzowała zaczęliśmy zabierać ją do łóżka, niestety sen z nią nie był możliwy. Potrafiła godzinami bawić sie naszymi włosami, lizać, podgryzać, wchodzić na parapet i skakac na głowy Dlatego teraz ma swoje legowisko i myślę, że jej tam dobrze Może jak troszkę się uspokoi będziemy próbować znowu.
Dzięki pięknie za wszystkie rady i proszę o jeszcze
Wieczorkiem podeśle fotki( czekam na męża bo mam z tym mały problem )
|
|
Czw 13:01, 10 Lut 2011 |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|