Autor |
Wiadomość |
Jusia
Początkujący
Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Łódź
|
|
RAGDOLL z BIRMĄ??? |
|
Jeju już tyle czasu mnie tu nie było, że dziś pół dnia poświęciłam na czytanie zaległości... siła wyższa... mam nadzieję, że wybaczycie
Przez ten czas coraz częściej zaczęłam zastanawiać się nad nowym maluszkiem w naszym domku... Chciałabym zaspokoić swoją miłość do kociaków, ale martwię się, że ten pomysł nie spodoba się Daisy. Boje się, że ona nie zaakceptuje ragdollka i obydwa kotki nie będą szczęśliwe...
Wyczytałam gdzieś, że jeśli Daisy nie skończy roczku, a mały ragdollek będzie mały jest duże prawdopodobieństwo, że kotki zaakceptują się wzajemnie, wolałabym jednak nie ryzykować i posłuchać waszych opinii...
Sprawa jest o tyle skomplikowana, że pierwsza w domciu była birma, gdyby było odwrotnie, myślę że nie byłoby z tym problemu...
Podpowiedzcie, czy to aby na pewno dobry pomysł, zwłaszcza, że Daisy już od małego nie tolerowała innych kotów... 
|
|
Wto 17:23, 09 Sty 2007 |
|
 |
|
 |
Dorota
Ambitny
Dołączył: 01 Sty 2007
Posty: 293
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Bełchatów
|
|
|
|
a jak tą "nietolernację" na inne koty sprawdzałaś? wiesz, co innego drugi kot na obcym terenie, a co innego pod własnym dachem. wiadomo, że od pierwszego dnia miłosci nie ma się co spodziewać, będzie prychanie pewnie i pazurki, ale z czasem... birmy na ogół dobrze się czują w towarzystwie 
|
|
Wto 17:58, 09 Sty 2007 |
|
 |
Lili
Ekspert
Dołączył: 16 Paź 2006
Posty: 2774
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Katowice/Bristol
|
|
|
|
Jusia, powiem Ci, ze wyjatki sie zdarzaja i koty sie moga spokojnie zaakceptowac. Ale...
No wlasnie. Duende jest siostra Daisy, wiec moze pomoze Ci nasz sytuacja. Duende byla u mnie 10 dni, kiedy pojawil sie Orlando i ... bylo srednio. Duende nie chciala wychodzic z mojego pokoju, odmawiala jedzenia (namawialam ja i jadla troszke za zamknietymi drzwiami), a przez pierwsze poltorej dnia w ogole nie poszla do kuwety. Smiertelnie sie obrazila na cala rodzine i nie chciala ze mna spac, mimo ze wczesniej to robila. Jak tylko widziala Lolo, to uciekala. A jak mu sie udalo ja podejsc (bo on zawsze byl ciekawski i towarzystki) to warczala i strasznie prychala. Trwalo to dwa tygodnie. Co pare dni widac bylo postep w tych kontaktach i widac bylo ze Duende lagodnieje, ale trwalo to dosc dlugo. Do dzis zdarza jej sie go pogonic i nasyczec na niego... Momentami sie balam, ze tak juz bedzie zawsze, ale na szczescie kociaki sie polubily i poza pojedynczymi przypadkami sa najlepszymi kumplami. Razem jedza, razem sie bawia, razem kombinuja, nawet razem chodza do kuewty i ustawiaja sie w kolejce. Czyli wszystko sie skonczylo dobrze
Nie wiem jak to jest ze starsza birma. Mysle, ze jesli sie mysli o wiekszej ilosci kotow, to birma powinna przyjsc jako kolejna, a nie pierwsza. Ja wiem, ze zanim my z Duende sie nie wyprowadzimy, to nie ma mowy o wprowadzaniu nowego kota. Dopiero po wyprowadzce Lolo dostanie nowego kolege, zeby mu nie bylo smutno
Ale moze moja Duende to wyjatek. Ona jest w ogole wyjatkowo neurotycznym, wrazliwym i delikatnym kotem, wiec moze nasz przyklad nie jest zbyt raprezentacyjny.
Mysle, ze ktos kto ma wiecej doswiadczenia powinien sie wypowiedziec. Nika, co Ty myslisz? Masz birmy i ragi, wprowadzalas je w rozych kolejnosciach, warunkach itp, co myslisz?
|
|
Wto 22:09, 09 Sty 2007 |
|
 |
nika
Administrator
Dołączył: 14 Sie 2006
Posty: 3759
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Łódź
|
|
|
|
Celinka na widok nowego kota dostaje szału wściekłości. na cały dom słychać jej warczenie i prychanie i to nie tylko na nowego ale na wszystko i wszystkich. Wygląda to bardzo niebezpiecznie i juz się nauczyliśmy, że Celinka musi mieć dużo czasu na zaakceptowanie intruza. Ponieważ stale ma problemy z nadwagą, więc nawet kilkudniowa głodówka jej nie jest wstanie zaszkodzić ( jest tak zła i zestresowana że przestaje jeść) a wszyscy ci czteronożni i dwunożni schodzą jej wtedy z drogi. Gdy tak przez kilka dni nawarczy się i napyskuje nam najgorsze kocie wyzwiska, to powoli, powolutku zaczyna kapitulować i po ok 3 tygodniach nawet się zapomina i połozy na fotelu obok intruza ale....jak sobie przypomni, że to ten wredny nowy jest obok niej, to znowu go zwymyśla tak okrutnie jak tylko ona potrafi. Już się do tego przyzwyczailiśmy i wręcz ignorujemy jej zachowanie - w jej przypadku to pomaga. Ale wprowadzanie nowego kota do domu jest i dla niej i dla nas niezwykle stresujące.
Inaczej jest z Belmondem – on wszystkie obce kotki kochał od pierwszego wejrzenia, ale obcy kocur, nawet taki młodziutki to już był wróg i nawet biedny Gucio niejednokrotnie oberwał.
|
|
Wto 22:59, 09 Sty 2007 |
|
 |
Lili
Ekspert
Dołączył: 16 Paź 2006
Posty: 2774
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Katowice/Bristol
|
|
|
|
No wlasnie - dwa koty i dwa zupelnie inne zachowania Duende mi zdecydowanie bardziej przypomina Celinke. Do dzis zdarza jej sie pogonic Lolo, ale tez to ignorujemy a zreszta staralismy sie nie zwracac uwagi od poczatku. I tak, jak u Niki w koncu przeciez przechodzi Problem tylko polega na tym, czy zdecydujemy sie na ten stres dla obu kotow czy nie. A chyba im pozniej tym trudniej rezydentowi zaakceptowac nowego kolege.
Co jest ciekawe - patrzac na swoje koty terazniejsze i poprzednie, mam wrazenie ze kocurki sa milsze i spokojniejsze. Lolo nie ma nic przeciwko innym kotom u weterynarza, a za Duende od poczatku lazil z ogromnym zainteresowanie. Duende natomiast warczy na wszystko co troche przypomina cos nowego i zywego. Zatem i krolik babci zostal ogloszony wrogiem. Tak, jak wszystkie stworki w kolejce do weterynarza - kto sie zblizy ten zostaje obwarkiwany i obsyczany. Natomiast James, nasz poprzedni kocur, nie mial nic przeciwko kotkom, ale juz kazdy kocur na jego terytorium to byl powod do bojki. Taki byl z niego numer
Fajne mamy zycie z tymi naszymi futerkami 
|
|
Śro 12:47, 10 Sty 2007 |
|
 |
nika
Administrator
Dołączył: 14 Sie 2006
Posty: 3759
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Łódź
|
|
|
|
Na bardzo często zadawane mi pytanie czy bardziej polecam kotkę czy kocurka ....zawsze i to bez najmniejszego namysły polecam KOCURA 
|
|
Śro 14:44, 10 Sty 2007 |
|
 |
Lili
Ekspert
Dołączył: 16 Paź 2006
Posty: 2774
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Katowice/Bristol
|
|
|
|
Czyli jednak cos w tym jest Ja musze przyznac, ze generalnie wole chlopakow - spokojniejsi, mniej problematyczni i bardziej okazali, ale w przypadku Duendusi chodzilo mi o taka bezbronna humorzasta istotke i zamarzylam o puchatej przyjaciolce zamiast tradycyjnego przyjaciela. Innym powodem (tym, ktory jako pierwszy przemowil za kotka) byl tez fakt ze juz mielismy kocura (wyzej wspomnianego Jamesa) i wiedzielismy ze inny kocur moze przez niego zostac zle przyjety, a kotka to, co innego Szkoda tylko, ze James nie doczekal Duende . Chcialabym bardzo wiedziec jakby sie dogadywali... 
|
|
Śro 20:38, 10 Sty 2007 |
|
 |
Jusia
Początkujący
Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Łódź
|
|
|
|
Bardzo mi pomogłyście...
Choć wiem, ze kazdy kociak bedzie reagowal inaczej, mysle, ze to kwestia przyzwyczajenia i warto zaryzykowac
Nie ukrywam, ze obawiam sie reakcji Daisy i nie chcialabym jej stresowac, ale czuje, ze to sie moze udac
Lili, a jak tam Duende? Czy wybariw Ci sie do tej pory? Bo moja od pewnego czasu zaczela zmieniac kolory jak kameleon Kazdego dnia zastanawiam sie, gdzie jeszcze powstanie jej nowa plamka 
|
|
Czw 15:23, 11 Sty 2007 |
|
 |
Jusia
Początkujący
Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Łódź
|
|
|
|
A co do plci to mysle, ze kocurek, choc jeszcze niedawno bylam przeciwna - to bardzo dobry pomysl :-) Moj tata z czwarta kobieta w domu chyba niedalby rady 
|
|
Czw 15:25, 11 Sty 2007 |
|
 |
Hari
Wyjadacz
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 1566
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Gdańsk
|
|
|
|
Powiem jak to bylo u mnie .
Jako pierwsza zamieszkala u nas Monika (MCO) , pol roku pozniej przyjechala Bluska - birma i bylo wszystko w porzadku dopoki nie zjawila sie Hari - zostala obwarczana , obsyczana i znienawidzona. Bluska wyprowadzila sie z mojego pokoju i wyraznie dawala do zrozumienia ze Hari jest intruzem , a ona jest wielce obrazona .
Podobna sytuacja tyle , ze z maluszkiem Moniki .
Jak Blue byla na kryciu , to Monisia zdazyla urodzic.
Po powrocie Blue bardzo cieszyla sie , ze juz jest w domku ale do czasu.
Kiedy zobaczyla malego najpierw na niego nafukala , a potem maluch oberwal po glowie i tak zostalo do teraz , chociaz z mniejszym nasileniem.
Teraz Blue wyzywa sie na wszystkich kotach , prycha , warczy , burczy i syczy.
Lapoczyny z gryzieniem w piety sa na porzadku dziennym .
Z powodu swojego ciaglego syczenia zostala nazwana przeze mnie " Madame Kompresor"
Wiec gdyby ktos chcial wprowadzac do domu birme - to najlepiej jako ostatnia - wtedy zaakceptuje zamieszkale tam koty.
|
|
Czw 17:20, 11 Sty 2007 |
|
 |
kajmira
Administrator
Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 2029
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Warszawa
|
|
|
|
niesamowite maja charakterki birmy - duzo sie dowiedzialam o nich dzieki temu działowi.
Trzymam kciuki za trafny wybór Jusia
'Madame Kompresor ' - Hari - wymiziaj Kompresorka - bo choc 'groźny' to zjawiskowo piękny 
|
|
Czw 17:28, 11 Sty 2007 |
|
 |
Lili
Ekspert
Dołączył: 16 Paź 2006
Posty: 2774
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Katowice/Bristol
|
|
|
|
Hari, twoj przyklad Blue pokazuje, ze birma to jednak kot trudny... Mamy juz trzy takie panny - Blue, Celina i Duende. Czyli cos jest w tym, ze birma zle znosi towarzystwo innych zwierzakow...
Ale ja wlasnie birmy kocham za ten charakterek 
|
|
Czw 19:18, 11 Sty 2007 |
|
 |
Bazylia
Legendarny Kociarz
Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 7257
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3 Skąd: Szczecin
|
|
|
|
Tak więc, może by wziąć kocurka ragdollka albo kocurka birmę....?
Dogadają się napewno, moim zdaniem to kwestia czasu.
Daisy jest jeszcze młodziutką koteczką, przeżyje, zapomni
i kiedyś będzie Ci wdzięczna, że ma kociego przyjaciela.
Wiadomo, ze trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość, ale myślę, ze warto.
Patrzę na te moje dwa stworki myjące sobie nawzajem uszka i łebki
i to tylko potwierdza fakt, że dwa koty w domu to podstawa 
|
|
Sob 17:46, 13 Sty 2007 |
|
 |
Jusia
Początkujący
Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 56
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Łódź
|
|
|
|
chyba zdecyduje się na kocurka ragdollka Tez tak mysle, ze sie dogadaja juz widze te dwa miauczace futerka 
|
|
Pon 18:28, 15 Sty 2007 |
|
 |
Bazylia
Legendarny Kociarz
Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 7257
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3 Skąd: Szczecin
|
|
|
|
 |  | chyba zdecyduje się na kocurka ragdollka Tez tak mysle, ze sie dogadaja juz widze te dwa miauczace futerka  |
Jusia , gratuluję decyzji !!!
jestem pewna, że się dogadają.
Tym bardziej, że ragduś będzie młodszy .
Moje dwa mruczadła dogadały się po 2 dniach tak... prawie,
a po czterech już byli kumplami.
A teraz po 2 miesiącach świata poza sobą nie widzą.
No, chyba, że coś nowego w misce
A jakiego koloru chcialabyś ragdusia ? Jakie Ci się najbardziej podobają ?
|
|
Pon 19:22, 15 Sty 2007 |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|